Trwa ładowanie...
Przejdź na

Jarosław Bieniuk miał zapłacić 400 TYSIĘCY ZŁOTYCH kobiecie oskarżającej go o gwałt? Nowe fakty w sprawie

0
Podziel się:

Piłkarz miał otrzymać propozycję zapłacenia za ugodę i łagodniejsze zarzuty.

Jarosław Bieniuk miał zapłacić 400 TYSIĘCY ZŁOTYCH kobiecie oskarżającej go o gwałt? Nowe fakty w sprawie

Zatrzymanie Jarosława Bieniuka to temat, który nie przestaje elektryzować polskich mediów. Jeszcze kilkanaście dni temu piłkarz został oskarżony o popełnienie przestępstwa na tle seksualnym, do którego miało dojść w nocy z piątku na sobotę w jednym z sopockich hoteli. Niedługo potem został zatrzymany, a adwokat domniemanej ofiary twierdził, że jego klientka została brutalnie zgwałcona. Mimo tego coraz więcej osób utrzymuje, że nie wierzy w jego winę, a na jego korzyść wypowiedzieli się między innymi jego była partnerka, Martyna Gliwińska czy adwokat Marcin Dubieniecki, były mąż Marty Kaczyńskiej.

Dziś w sprawie Jarosława Bieniuka pojawiają się nowe fakty, które mogą być dla niektórych dość zaskakujące. Zgodnie z informacjami _**Gazety Wyborczej**_ były piłkarz otrzymał od ofiary propozycję ugody, jednak nie przystał na jej warunki. Bieniuk miał odrzucić propozycję zapłacenia 400 tysięcy złotych za łagodniejsze zarzuty ze strony fotomodelki, która oskarżyła go o gwałt ze szczególnym okrucieństwem. Gdyby zgodził się na jej propozycję, wciąż zostałby oskarżony, jednak otrzymałby podobno lżejsze zarzuty - gwałtu, ale bez szczególnego okrucieństwa.

Wbrew pozorom różnica między dwoma rodzajami zarzutów jest spora, bowiem za gwałt ze szczególnym okrucieństwem grozi nie mniej niż 5 lat więzienia. W drugim przypadku piłkarz byłby zagrożony karą "jedynie" od 2 do 12 lat przebywania w zakładzie karnym. On sam odrzucił propozycję modelki, twierdząc, że jest niewinny i sąd po rozpatrzeniu sprawy wyda wyrok na jego korzyść. Warto zaznaczyć, że póki co Jarosławowi Bieniukowi nie postawiono zarzutu gwałtu, jednak oskarżono go o udzielanie narkotyków osobom trzecim.

Nie są to jednak jedyne nowe informacje, które ujrzały światło dzienne. Dziennikarze Gazety Wyborczej twierdzą również, że dotarli do informatora, dzięki któremu udało się nakreślić nieco dokładniejszy przebieg zdarzeń tej konkretnej nocy. W wydarzeniach brały udział 4 osoby: Jarosław Bieniuk, jego kuzyn z partnerką oraz 28-letnia modelka, późniejsza domniemana ofiara piłkarza. Wszyscy mieli potem znaleźć się w jednym z apartamentów przy ulicy Pułaskiego i, zgodnie z uzyskanymi informacjami, byli podobno pod wpływem alkoholu i kokainy.

W pewnym momencie kuzyn piłkarza i jego partnerka opuścili mieszkanie, a Bieniuk został sam z 28-latką. Właśnie wtedy miało dojść do gwałtu, który, jak twierdziła obrona ofiary, _**"miał bardzo dużą skalę brutalności"**_. Pełnomocnik ofiary stwierdził też, że kobieta ma fizjologiczne objawy doznanej krzywdy i "*_poddała si* ę sprawcy, tracąc świadomość, jednak nie pod wpływem używek"_.

Skala brutalności czynu była bardzo duża. Nasza klientka cierpi psychicznie i fizycznie, jest pod opieką medyczną. Ma fizjologiczne objawy doznanej krzywdy. W trakcie czynu poddała się sprawcy, tracąc świadomość, ale nie pod wpływem używek. To mechanizm obronny - powiedział mec. Oskar Skibicki, pełnomocnik modelki.

Warto wspomnieć, że postępowanie przeciwko Jarosławowi Bieniukowi cały czas jest w toku. Póki co nie otrzymał zarzutów o przestępstwo na tle seksualnym, bowiem zebrany materiał dowodowy jest niewystarczający, jednak taki scenariusz wciąż jest brany pod uwagę. W takim przypadku nie pozostaje nam nic innego jak czekać na dalsze doniesienia.

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(0)