Choć wydawać by się mogło, że emocje wokół kolejnych miesięcznic smoleńskich będą opadać, jest wprost przeciwnie. Im bliżej setnych obchodów katastrofy prezydenckiego samolotu, tym więcej negatywnych opinii po stronie przeciwników takich obchodów, i tym więcej policji po stronie organizatorów. Już w maju Jurek Owsiak apelował do Pawła Kukiza o zdecydowaną reakcję, bo zatrzymanie przez policjantów czterech osób na zeszło miesięcznej rocznicy przypomniały mu incydenty na wiecach z PRL-u i starcia z milicją w stanie wojennym.
W sobotę odbyła się już 86. miesięcznica smoleńska i tym razem policja chroniąca pochód jeszcze bardziej podbiła swoje statystyki: wydarzenie obsługiwał kilkudziesięcioosobowy kordon policji, który wlepił mandaty dziesiątkom protestujących. Zgłoszono też aż 91 pozwów w związku z przeszkadzaniem w uczestnictwie w... akcie religijnym!
Bilans 10.06 Krak. Przedm.: 91 wniosków do sądu za blokowanie jezdni na drodze marszu legalnego zgromadzenia, 11 osób przyjęło mandaty - pochwaliła się stołeczna policja na Twitterze. W stos. do 7 osób czynności w kier. art. 195 kk za złośliwe przeszkadzanie w wyk. aktu religijnego. W stos. do 1 osoby art. 222 kk. Dodatkowo 10 osób odpowie za inne wykroczenia. W ich przypadku również będą skierowane wnioski o ukaranie do sądu (art. 52 oraz art.51 kw)
Wśród zatrzymanych osób był 62-letni Władysław Frasyniuk, działacz opozycyjny z czasów PRL-u, były przewodniczący Unii Wolności i Partii Demokratycznej, odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski przez... prezydenta Lecha Kaczyńskiego!
Opozycjonista także dzisiaj sprzeciwia się polityce PiS-u i występował na demonstracjach KOD-u we Wrocławiu. Wczoraj pojawił się na kontrdemonstracji Obywateli RP w Warszawie, która chciała zablokować przemarsz politycznego "aktu religijnego". Frasyniuk został aresztowany i jak zdradził rzecznik komendy stołecznej Mariusz Mrozek, będzie odpowiadał za "naruszenie nietykalności cielesnej policjanta", którego miał popchnąć.
Nagranie z przepychanki PiS opublikował na Twitterze z apelem, aby rozsyłać je dalej: Frasyniuk popycha policjanta. Podaj dalej, jeśli nie zgadzasz się z tym, że elitom wolno więcej. Nie pokazano jednak, jak policja wynosi go trzymając za ręce i nogi. Opozycjonista skomentował sytuację jeszcze w trakcie protestu.
Czuję się tak jak w stanie wojennym. Policjanci twierdzą, że jesteśmy w dyspozycji policji, choć ja nie wiem, co to dokładnie oznacza. Prawdopodobnie czekamy, aż cała manifestacja się skończy i Jarosław Kaczyński się usunie, dopiero wtedy nas wypuszczą - powiedział Onetowi.
Zostaliśmy siłą wyniesieni na podwórze przy ul. Miodowej. Mogę powiedzieć tyle, że jesteśmy otoczeni kordonami. Z drugiej strony kontrmanifestanci krzyczą, żeby nas uwolnić, co na razie nie jest jednak niemożliwe. Prawdopodobnie czekamy, aż cała manifestacja się skończy pewnie dopiero wtedy nas wypuszczą.
Mamy do czynienia z zupełnie absurdalną sytuacją, w której pamięć o Lechu Kaczyńskim jest zawłaszczana przez jedną osobę, przez jedną opcję.
Opozycjonista i działacz Solidarności twierdzi, że gdyby Lech Kaczyński żył, byłby po jego stronie barykady. Przesadził?
Pacyfikacja ludzi legalnie demonstrujących,aby sekta smoleńska uprawiała politykę na trumnach. pic.twitter.com/tjQVb0dKWd
— ,,Polska w ruinie (@Polskawruinie1) 10 czerwca 2017