Nowa edycja Big Brothera, która powróciła na antenę TVN po 18 latach, miała być wielkim sukcesem. Niestety, twórcy programu najwyraźniej nie zauważyli, że przez ten czas świat i media diametralnie się zmieniły i dziś nikogo nie szokuje podglądanie ludzi, bo tego mamy już na co dzień przesyt w mediach społecznościowych. Nic dziwnego, że w ciągu miesiąca od rozpoczęcia emisji program oglądała zaledwie garstka widzów.
Producenci przerażeni tak marnym wynikiem postanowili podgrzać nieco atmosferę i zaczęli dokonywać znacznych zmian w obsadzie programu. Dorzucili dwójkę uczestników, którzy doprowadzili do podziału grupy na "Słodziaki" i "Gang Patusów", co w efekcie eskalowało dalej i aktualnie w programie można oglądać "żarty" o gwałtach i "white power".
Odtrutką na atmosferę coraz bardziej przypominającą Warsaw Shore miał być chyba kolejny uczestnik. To Paweł Grigoruk, chłopak weganki Justyny Żak, który podobnie jak ona para się działalnością na YouTube.
Paweł także jest weganinem i przed wejściem do programu odważnie zadeklarował, że "nie boi się Pato Gangu". Od początku zaznacza swoją obecność w show i odważnie przedstawia swoje poglądy.
Pojawiają się komentarze, że "Pa na to" i "Juszes" mają zadatki na bycie "power vegan couple". Z pewnością w zdobyciu popularności pomoże im też oryginalny wizerunek. Grigoruk jest bowiem fanem tatuaży i modyfikacji ciała. W wieku 28 lat zainstalował w uszach tunele. Niestety ozdoba nie przyjęła się tak, jak powinna, bo weganin, zamiast poszerzać otwory u profesjonalisty, próbował robić to sam.
W wyniku komplikacji uszkodził sobie tkanki i musiał usunąć tunele chirurgicznie. Wtedy też za jednym zamachem zrobiono mu korektę odstających uszu. Niestety, zabieg nie do końca się udał i jedno ucho było o centymetr dłuższe od drugiego. Dopiero po poprawkach udało się uzyskać symetrię. Na Instagramie Pawła można obejrzeć zdjęcia sprzed i po operacji.
Myślicie, że opowie o niej współmieszkańcom z Domu Wielkiego Brata?