W tym tygodniu gośćmi Kuby Wojewódzkiego byli Rafał Pacześ i Paweł Wilczak. "Król TVN-u" i "król stand-upu" ścigali się ze sobą na riposty i "zabawne" anegdoty. Pacześ opowiedział np. o tym, że na scenie żartuje ze swojego ojca alkoholika. Twierdzi, że pomaga w ten sposób widzom, którzy mają podobny problem.
Starałem się zrobić tragikomedię o alkoholizmie - wytłumaczył.
Kuba zapytał, czy partnerka Rafała nie ma problemu z tym, że z niej także publicznie żartuje.
To nie są żarty o niej, tylko o poprzedniej dziewczynie, to dużo zmienia. Ona sama klaszcze i mówi: "Świetne, nie lubię su*i" - wyjaśnił.
Pacześ ujawnił też, że "reprezentant Don Vasyla napisał do jego menedżera i groził pozwem za żarty z cygańskich dzieci". Komik nie bardzo się tym przejął.
Żartowałem ze swojego ojca alkoholika, a nie będę z cygańskich dzieci żartował? - stwierdził.
Stand-uper dodał też, że jego mama, która jest "młodsza od Kuby" nie zawsze rozumie jego żarty. Poczęstował również widzów historyjką o dziecku, które zjadło żel intymny oraz opowieścią o "Domestosie, który mu chlupnął do du*y".
On mi chlupnął z wodą. Nie jestem poje*em, który sobie wpycha Domestosa. Zalałem toaletę i zapomniałem o tym, a wiesz, co się dzieje, jak żołnierz wpada do morza - powiedział.
Pacześ pochwalił się, że dobrze mu się żyje ze stand-upu: "W każdym mieście mam około dziesięć tysięcy widzów, a biliety są po sześć, osiem dych. Są to świetne pieniądze".
Na scenie Rafał drwi nie tylko z ojca i swojej partnerki, ale też z gwiazd i celebrytów. W jednym ze skeczów sugeruje np., że Dorota Wellman... sypia z Marcinem Prokopem.
Przeciwieństwa się przyciągają. Fajna para prowadzących i pomyślałem, że kiedyś może na coś czekali długo i było: "Dorota, piękna bluzka i pączka jej przysuwał do siebie..." - zażartował, dodając, że "Magda Gessler wygląda, jakby miała makaron na głowie".
Zdaniem Rafała tego typu drwiny pozwalają zweryfikować, która z gwiazd ma do siebie dystans.
To pokazuje, jakim kto jest człowiekiem prywatnie. Z Dawidem Podsiadło gadałem i powiedział, że bardzo fajne, podobało mu się i nie ma z tym problemu - zapewnił Pacześ.
Następnie na kanapie zasiadł Paweł Wilczak. Aktor od początku był krytycznie nastawiony do prowadzącego. Stwierdził, że Kuba jest "niedouczony" i "stara się tak bardzo, że to jest uciążliwe". Wilczak wyjaśnił, dlaczego przez lata odmawiał przyjęcia zaproszenia do programu.
Udajesz głupszego, niż jesteś, a mnie to irytuje. Myślę, że jesteś szybki i to jest git, ale może powinieneś uprawiać jakiś sport - stwierdził.
Paweł przyznał, że nie zna się na samochodach, ale za to sporo wie o cygarach i winach oraz o kinie. Wyznał też, że kiedyś marzył o tym, aby zostać mimem oraz że cierpi na różne natręctwa.
Jestem zbudowany z natręctw. Wychodzenie z domu, sprawdzanie..., lubię mieć książki, obrazy, fotografie poustawiane, żeby miały pewien kontekst i formę całościowo, lubię mieć porządek i lubię luźne bokserki - ujawnił.
Pretekstem do wizyty Wilczaka w programie Kuby był film Pan T., w którym Paweł powraca na wielki ekran.
Z perspektywy czasu aktor ocenia, że serial Kasia i Tomek pchnął jego karierę do przodu.
Przyjechał człowiek z Hollywood i dla niego pewne rzeczy były jasne, więc my żeśmy się spotkali, pogadali parę razy i zapytał tylko, czy chcę - wspomina aktor.
Wilczak przyznał, że brak mu dziś takich ról, ale ma nadzieję, że Pan T. będzie sukcesem.
Marcin, reżyser podjął to ryzyko, że nie myślał o Kasi i Tomku i wszystkich innych rzeczach, które zrobiłem, tylko stwierdził: "Tak, to jest ten koleś". I to jest bardzo rzadkie. Reżyser musi mieć tę odwagę - ocenił.
Pójdziecie do kin na nowy film z udziałem Pawła Wilczaka?
Premierowe odcinki show Kuby Wojewódzkiego możesz oglądać w każdy wtorek za darmo w WP Pilot! Kliknij tutaj.