W drugim odcinku _**The Voice of Poland**_ na żywo zaprezentowali się uczestnicy z grup Ani Dąbrowskiej i Adama Darskiego. Każdy z nich wykonał jedną piosenkę. Do następnego odcinka dzięki SMS-om przechodziły po dwie osoby z każdej ekipy, po jednej "ocalali" trenerzy, a dwie ostatnie musiały jeszcze raz zaśpiewać swoje utwory. Ostatecznie jurorzy decydowali, kto z nich wystąpi w następnym odcinku.
Wieczór rozpoczął się od "pełnego testosteronu" wykonania piosenki Polski z repertuaru zespołu Human przez Damiana Ukeje. Mocny wokal i pewność siebie na scenie spodobała się wszystkim sędziom. Masz ten power o którym mówił Zbyszek [Hołdys] - zachwycała się Kayah. Następnie na scenie pojawiła się niepozorna, delikatna Karolina Charko z Fade Into You Mazzy Star. To, co robisz jest tak wyjątkowe, że nie potrzebujesz bogatej aranżacji i wyjątkowych środków - mówiła Dąbrowska, jej trenerka. Cała uwaga skupiona jest na tobie. To jest jedna z podstawowych rzeczy które powinien mieć artysta.
Filip Sałapa z grupy Nergala zaśpiewał - a raczej zacharczał - Enjoy the silence Depeche Mode, jednak został przyjęty raczej umiarkowanie. _**Dość nudno**_ - oceniła Dąbrowska. Kolejna była Kasia Klimczyk, którą z pełną odpowiedzialnością można nazwać największym nieporozumieniem tego programu - najmniej utalentowana, niezbyt charyzmatyczna czy przyciągająca uwagę, czyli pozbawiona jakiejkolwiek cechy, która mogłaby przykryć niedostatki wokalne. Niestety, jej wykonanie Supergirl Reamon obnażyło wszystkie, liczne braki. _**Wiem, że poczyniłaś duże postępy, ale dla mnie to jednak za mało**_ - mówił Piasek. Dąbrowska próbowała bronić swojej uczestniczki, ale każdy, kto ma chociaż minimum muzycznego słuchu wie, jak trudne było to zadanie, bo Klimczyk po prostu "fałszowała jak pies". (Jak swego czasu oceniała popisy wokalne Ani Muchy w Jak ONI Śpiewają Elżbieta Zapendowska).
Najlepszym wykonaniem wieczoru było bez wątpienia _**Run to the hills**_ Iron Maiden przez ciężarną Monikę Urlik. Dziewczyna kojarzona głównie z repertuarem wielkich diw wkroczyła pewnie na scenę i absolutnie ją rozniosła. Piasek był zachwycony.
- Jak wrócimy do domu, to będziemy musieli przykręcić ogrzewanie, bo wszyscy czujemy się przypaleni - ocenił. _**Monika, wykonanie było genialne, więcej nie powiem, milczę jak ksiądz Boniecki.**_
- _**Ogień piekielny!**_ - dodała Kayah.
- Jak śpiewałeś, to sobie pomyślałam: moja dziewczynka! - zakrzyknął oczarowany Nergal. Jesteś koniem trojańskim, ponieważ wokalista tego zespołu, Bruce Dickinson, dostał propozycję wzięcia udziału w tym programie w Anglii i odmówił, bo powiedział, że to jest żena i że on tego robić nie będzie. I ja sobie pomyślałem tak: ty zrobisz ten numer, rozpieprzysz wszystko, wiadomo, świat jest mały, ten utwór jutro jest w sieci i pewnego dnia, Bruce Dickinson obejrzy ten wykon z The Voice of Poland i zrobi się - on nie jest duży, ale zrobi sie jeszcze mniejszy - zrobi się tak malutki, zrobi się potwornie czerwony, bo będzie mu tak cholernie głupio i odszczeka te słowa! - zakończył swoją tyradę Nergal.
Faktycznie, było to zdecydowanie najlepsze wykonanie tego wieczoru, a jeżeli chodzi o technikę oraz możliwości wokalne Monika jest jedną z najlepszych w programie.
W ramach występu drużyny z trenerem Nergal i jego ludzie zaprezentowali _**Born to be wild**_ (uściślając: oni śpiewali, Darski grał na gitarze). Ares Chadżinikolau wymachiwał krzyżem, a na koniec wszyscy złożyli dłonie jak do modlitwy. Będzie afera?
Po decyzjach telewidzów i jurorów do ostatecznego starcia w drużynie Dąbrowskiej stanęły Ewa Szlachcic oraz Kasia Klimczyk. Trenerka nie miała większych wątpliwości, że z programem powinna pożegnać się ta druga, i tak też się stało. Wśród uczestników Darskiego zmierzyli się ze sobą Ares oraz Filip Sałapa. I tu do końca nie rozumiemy słabości lidera Behemotha do dziwnego faceta, który albo nie umie śpiewać, albo bardzo dobrze to udaje, a wszystkie swoje atuty zaprezentował na etapie castingów w ciemno... W każdym razie do kolejnego odcinka dostał się Chadżinikolau z krzyżem w ręku.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że jurorzy kierują się w swoich wyborach nie do końca jasnymi kryteriami. A może wręcz przeciwnie - całkiem jasnymi, ale nie nadającymi się do wypowiadania ma wizji...