Britney Spears to już od wielu lat niekwestionowana ikona popkultury. Piosenkarka działa w amerykańskim show biznesie praktycznie od wczesnego dzieciństwa, a sukcesy zawodowe zapewniły jej popularność i sympatię ze strony fanów. Choć przez ostatnich 20 lat Britney odnosiła ogromne sukcesy, to niestety jej sytuacja osobista stawała się coraz bardziej skomplikowana.
Nikt chyba nie ma wątpliwości, że Britney Spears w przeszłości wiele przeszła. Piosenkarka należy do czołówki światowych gwiazd muzyki pop, dlatego w ciągu wieloletniej kariery miewała zarówno wzloty, jak i spektakularne upadki, które z lubością relacjonowano w kolorowej prasie. Do tej pory zapewne wszyscy pamiętamy moment, w którym artystka, wtedy regularnie śledzona przez dziesiątki paparazzi, ogoliła głowę na łyso.
Tak intensywne życie bez wątpienia odbiło się na psychice gwiazdy, a opiekę nad nią wkrótce przejął jej ojciec, Jamie Spears. Choć wtedy nikt nie kwestionował takiego rozwiązania, to właśnie w ten sposób rozpoczął on kuratelę nad życiem Britney, która trwa po dziś dzień. Rzecz w tym, że miało być to jedynie rozwiązanie tymczasowe, a od czasu decyzji sądu w tej sprawie minęło już niemal 12 (!) lat.
W mijających miesiącach coraz większą popularność zdobywa akcja #FreeBritney, którą fani gwiazdy zapoczątkowali w mediach społecznościowych. Wielu z nich sądzi bowiem, że Britney jest w stanie sama kierować swoim życiem, a ojciec celowo uniemożliwia jej pełny powrót do samodzielności, bo dobrze zarabia na opiece nad ubezwłasnowolnioną córką. Sama artystka nigdy wprost nie skomentowała sprawy, co jedynie wzbudziło jeszcze większe poruszenie wśród fanów.
O co więc chodzi w głośnej akcji #FreeBritney, która już kilkakrotnie zdobywała rozgłos w mediach społecznościowych? Aby w pełni zrozumieć istotę tej sprawy, musimy cofnąć się do wydarzeń sprzed wielu lat.
Britney Spears rozpoczęła karierę jeszcze jako dziecko, a pierwszym przełomowym momentem w jej karierze był udział w programie Klub Przyjaciół Myszki Miki, gdzie pierwsze kroki stawiali też Christina Aguilera, Ryan Gosling i jej przyszły oraz już były chłopak Justin Timberlake. Wkrótce Britney rozpoczęła karierę muzyczną i niemal od samego początku stała się międzynarodową gwiazdą.
Choć muzyka gwiazdy zawsze była przyjemna dla ucha i regularnie gościła w stacjach radiowych, to fani szybko zauważyli, że w niektórych utworach gwiazda starała się przemycić pewien ukryty przekaz. Britney poprzez swoją muzykę wielokrotnie wspominała, że czuje się kontrolowana i traktowana jak produkt, a jej wolność jest regularnie naruszana. Dało się to wyczuć szczególnie między wersami utworów Lucky, Overprotected, Piece of Me, My Prerogative czy Circus.
Choć każda młoda gwiazda przechodzi w końcu przez okres buntu, to podobny motyw przewijał się w twórczości Britney od lat. Sytuacja zaogniła się jednak w 2005 roku, gdy piosenkarka zapragnęła sama decydować o swojej twórczości. Zapowiadała wtedy swój piąty album Original Doll, a podczas niezapowiedzianej wizyty w stacji KIIS-FM zaprezentowała na antenie, bez zgody managementu i wytwórni, piosenkę o tytule Mona Lisa.
Ostatecznie płyta nigdy się nie ukazała, a wspomniany utwór stał się jedynie dodatkiem do DVD z zapisem reality show z jej udziałem. Istotą sprawy jest jednak to, że wytwórnia wyraźnie nie chciała, aby Britney była osobiście zaangażowana w przebieg swojej kariery. Dwa lata później gwiazda znalazła się z kolei w samym centrum kontrowersji po załamaniu nerwowym, w wyniku którego ogoliła głowę na łyso, prowadziła samochód w różowej peruce i zaatakowała paparazzi parasolką.
W 2007 roku Britney nie tylko zmagała się z własnymi demonami, ale także musiała zmierzyć się z medialnymi publikacjami na swój temat, które zdobiły okładki tabloidów niemal każdego dnia. Każdy jej krok był śledzony, a kolejne eskapady skrupulatnie dokumentowane na potrzeby mediów. W 2019 roku w dokumencie Britney Spears: Breaking Point wyszło też na jaw, że ochroniarze celowo ułatwiali paparazzi dostęp do gwiazdy w zamian za łapówki.
Ostatecznie w 2008 roku gwiazda trafiła pod kuratelę ojca, który od tej pory zarządza jej karierą i majątkiem. Decyzją sądu to właśnie Jamie Spears miał odtąd kierować życiem córki, która nie była podobno w stanie sama o siebie zadbać. O ile jego decyzja mogła się wtedy wydawać słuszna, to zasądzona kuratela - początkowo wprowadzona tylko na rok - trwa aż do dziś, a 38-letnia Spears nie ma pełnej kontroli nad niczym, co dotyczy jej życia.
W myśl decyzji sądu Britney Spears po dzień dzisiejszy nie może m.in. opuszczać samodzielnie domu, głosować w wyborach, zatrudnić własnego prawnika, kontrolować własnych finansów, zarządzać swoją karierą muzyczną, udzielać nieautoryzowanych wywiadów, używać telefonu i mediów społecznościowych bez pozwolenia ani kontaktować się z osobami, które nie zostaną wcześniej dokładnie sprawdzone. Wszystko oczywiście w ramach "opieki" nad życiem 38-letniej dziś gwiazdy.
Istotne są też potencjalne konsekwencje, które może ponieść Britney w przypadku niesubordynacji. W przypadku złamania zasad kurateli gwiazda miałaby trafić do szpitala psychiatrycznego, co stało się właśnie na początku 2019 roku. Oficjalnie Spears sama zgłosiła się do ośrodka, a powodem miał być stres związany z pogarszającym się stanem zdrowia jej ojca. Wcześniej gwiazda z kolei odwołała rezydenturę w Las Vegas i zapowiedziała, że czeka ją przerwa od działalności artystycznej.
Nie brakuje oczywiście osób, które uważają, że Britney była przetrzymywana w placówce wbrew swojej woli. Tak twierdzili m.in. autorzy podcastu Britney's Gram, którzy uważają, że hospitalizacja gwiazdy była następstwem przeciwstawienia się ojcu i odmowy dalszego przyjmowania leków. Po wyjściu ze szpitala gwiazda co prawda zapewniła fanów, że wszystko jest w porządku, jednak już w maju stawiła się na pierwszej rozprawie ws. zniesienia ojcowskiej kurateli.
Po majowej rozprawie, na której Britney się wraz z matką, sąd postanowił przyjrzeć się sprawie. We wrześniu 2019 roku pojawiły się z kolei doniesienia o rzekomej przemocy, której Jamie Spears miał się dopuścić względem jednego z jej synów, Seana Prestona. Według portalu The Blast w napływie furii ojciec gwiazdy miał podobno nawet wyważyć drzwi, co wzbudziło ogromne poruszenie w mediach. Od tamtego zdarzenia Jamie otrzymał już trzyletni sądowy zakaz zbliżania się do synów Britney.
Co ciekawe, choć Britney nie jest w stanie skomentować żadnego z medialnych doniesień na ten temat, to nieco bardziej wylewni byli jej znajomi i członkowie rodziny. Matce gwiazdy nie umknęła sama akcja ani obawy fanów, bo kilkakrotnie lajkowała i komentowała posty w mediach społecznościowych związane ze sprawą. Do sprawy subtelnie nawiązywała też siostra gwiazdy, a poparcie dla Britney przekazało publicznie wiele gwiazd, m.in. Cher, Miley Cyrus, Mario Lopez oraz jej byłe znajome Paris Hilton i Heidi Montag.
Warto w tym miejscu wspomnieć, że koszty sprawowania kurateli nad własnym życiem pokrywa sama Britney, a rocznie przeznaczany jest na ten cel ponad milion dolarów. Sam ojciec gwiazdy zarabia na tym ponad 100 tysięcy dolarów, nie wspominając o opłacaniu prawnika, którego artystka sama nawet nigdy nie zatrudniła. Jamie pamięta jednak o potrzebach 38-letniej Britney, bo przekazuje jej "tygodniówki" wynoszące około 1,5 tysiąca dolarów, aby mogła zaspokoić swoje podstawowe potrzeby. Warto nadmienić, że majątek gwiazdy szacowany jest na... 250 milionów dolarów.
Od lat mówi się też o nieprawidłowościach związanych z kuratelą ojca nad Britney. W 2008 roku Jenny Eliscu na łamach magazynu Rolling Stone argumentowała, że gwiazda wyglądała na całkowicie sprawną i stabilną psychicznie, co stało w dużym kontraście z dokumentami sądowymi, według których Spears miała być "poważnie niepełnosprawna". Jej ojciec miał też podobno argumentować utrzymanie kurateli tym, że... Britney przejawiała objawy demencji.
Wątpliwości budzi też fakt, że w 2008 roku, zaledwie dwa miesiące po pobycie w szpitalu psychiatrycznym, Britney niemal natychmiast wróciła do pracy. Od tego czasu wydała cztery albumy muzyczne, trzykrotnie wyruszyła w trasę koncertową i pełniła rolę jurorki w programie X Factor, co według fanów nie wskazuje, aby nie była w stanie samodzielnie o sobie decydować. Fani wierzą, że jeżeli gwiazda była w stanie pracować i zarabiać kolejne miliony, to może też w końcu decydować sama o swoich poczynaniach.
Niezależnie od dalszego ciągu tej historii i kolejnych decyzji sądu, ruch #FreeBritney stał się faktem, a fani gwiazdy nie mają zamiaru odpuścić. Czy piosenkarka faktycznie odzyska wolność tak, jak wnoszą o to fani? Tego dowiemy się zapewne w najbliższej przyszłości.