Caroline Derpienski przechodzi już samą siebie w próbach zaistnienia na celebryckim firmamencie. Białostoczanka, której udało się spełnić swój "american dream" w Miami i rozkochać w sobie hojnego milionera, wzięła sobie za punkt honoru, by w ojczyźnie dorobić się statusu celebrytki, nieważne jakim kosztem.
Ta strategia przynosi zadowalające rezultaty. Robiąc z siebie pośmiewisko na skalę międzynarodową, Caroline dopięła swego i dzięki uporowi jest dziś na ustach wszystkich. A już kwestia tego, że mało kto (o ile ktokolwiek) traktuje ją poważnie, obchodzi słynną atencjuszkę tyle, co nic. Sam za siebie mówi fakt, że jej profil obserwuje obecnie 8,3 mln osób, czyli o ponad 3 miliony więcej niż Annę Lewandowską.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
W środę 21-latka zorganizowała na swoim profilu serię Q&A, w której poruszyła kilka zastanawiających jej fanów kwestii. Jedną z nich była niedawna wizyta Polki w luksusowej rezydencji Mar-A-Lago należącej do Donalda Trumpa, którego - jak niejednokrotnie wspominała - jest zdeklarowaną fanką. Jedno z pytań dotyczyło jej słabości do byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jeden z internautów zapytał wprost, na czym polega fenomen zhańbionego polityka.
Ależ co mnie to obchodzi, każdy orze, jak może - odparła Derpienski. Powiedziałam wczoraj na moim TikToku, że nawet, gdyby Biden zaprosił do siebie, to też bym poszła na event. Ja nie opowiadam się za żadną partią polityczną, nie mieszam się w żadną politykę. Po prostu Trump jest osobą popularną i tyle. Nie wnikam w jego działania.
Caroline nie byłaby sobą, gdyby nie poświęciła trochę "czasu antenowego" swojej nemezis, czyli Anecie Glam. "Dollarsowa królowa" przyznała rację jednej z obserwatorek, która doszła do wniosku, że tzw. "babcia A", jak to pieszczotliwie nazywa Anetę 21-latka, próbuje się na niej wzorować. Przykładem świadczącym o słuszności tej tezy ma być fakt, że "żona Miami" zapłaciła niedawno majątek za trening astronautyczny i planuje polecieć w kosmos, a przecież to Caroline kilka miesięcy wcześniej zadeklarowała w telewizji, że w przyszłości zamierza zostać astronautą...
Jaja, jak nie wiem - podsumowała. U Wojewódzkiego powiedziałam, że zamierzam być prezydentem i astronautą! Prezydentem nie może być, bo nie urodziła się na terenie Stanów Zjednoczonych, więc zostało jej bycie astronautą. Ja dosłownie teraz płaczę ze śmiechu. Czy ona myśli, że tego nie widać? Wmawia ludziom, że to ja mam obsesję na jej punkcie i ją kopiuję, a czarno na białym widać, jak sytuacja wygląda. Dzięki za podesłanie mi tej ciekawostki w prywatnej wiadomości. Nie śledzę w ogóle tej kobiety, jest u mnie zablokowana od bardzo dawna. Ja skupiam się na swoim życiu i nigdy nie kopiowałabym czyichś pomysłów, zwłaszcza odnoście kariery i przyszłości, a ta kobieta na siłę chce być jak ja. Ukradła mój pomysł i teraz opowiada wszystkim, że to był jej pomysł.
Inna internautka zauważyła, że Caroline ma lekkiego garba na nosie, a często przerabia swoje zdjęcia, aby nie był dostrzegalny. Pytanie fanki brzmiało, czy Derpienski ma w planach operację plastyczną nosa.
Ja i mój miliarder uwielbiamy mojego "garba" - odparła Caroline. Nie wiem, czy wiecie, ale jest taki przesąd, że kto ma takiego garbika na nosie, jest skazany na bycie bogatą osobą z sukcesami. Popatrzmy np. na przypadek Hailey Bieber. I nie przerabiam zdjęć, żeby się zmienić, tylko po prostu nakładając filtry na twarz wiadomo, że zachodzą zmiany, na które nie mam czasami wpływu przez face app.