Rafał Trzaskowski z każdym dniem staje się coraz bardziej poważnym zagrożeniem dla drugiej kadencji Andrzeja Dudy. Aby zawalczyć o skrajnie prawicowy elektorat, obecnie urzędujący prezydent postanowił więc uciec się do ulubionej zagrywki swego obozu politycznego, czyli straszenia obywateli mitycznym "innym" - w tym przypadku padło na społeczność LGBT.
W ostatnią środę podczas wizyty w Wieluniu Andrzej Duda zademonstrował podpisaną przez siebie "Kartę Rodziny". Pięknie brzmiąca deklaracja zamiast na rodzinie skupia się jednak przede wszystkim na tajemniczej "ideologii LGBT", która zdaniem prezydenta czeka tylko na zniszczenie instytucji polskiej rodziny.
Na szczęście w przestrzeni publicznej wciąż funkcjonuje wiele osób, które nie boją się zabrać głosu, gdy widzą, jak bezczelne i cyniczne okazują się deklaracje polityków. Wśród nich znalazł się Jakub Żulczyk, dziennikarz i scenarzysta, autor takich bestsellerów jak Ślepnąc od świateł czy Wzgórze psów. W obszernym wpisie na Facebooku pisarz postanowił dokładnie wytłumaczyć, dlaczego coś takiego jak "ideologia LGBT" tak naprawdę nie istnieje.
Urzędujący prezydent zaproponował dzisiaj swoją "kartę rodziny", w której zadeklarował, w ramach propagandowego chwytu walkę z "ideologią LGBT". I teraz tak, odcedźmy na chwilę propagandę, medialną sieczkę, dochodzący zewsząd jazgot. Bo to, co kryje się za tym terminem, "walki z ideologią LGBT", jest głupie, przykre i nieludzkie - ocenia Żulczyk.
Nie ma czegoś takiego jak "ideologia LGBT". Nigdy nie było. LGBT nie jest żadną polityczną wykładnią, myślą, jak marksizm, liberalizm, faszyzm, etc. LGBT to ludzie. Ludzie, którzy nie walczą o żadne przywileje - bo szacunek i możliwość kochania kogo się chce, to nie jest żaden przywilej, to podstawowe prawo człowieka. Ludzie, którzy nie chcą ukrywać swojej tożsamości i bać się przemocy, agresji, wykluczenia z powodu tego, kim są. Przywilej to coś innego, przywilej to specjalne traktowanie, na przykład - zwolnienie z podatków. A wiecie, kto w Polsce nie płaci podatków?
Pisarz podkreślił, że nikt nie wybiera, że będzie żyć jako homoseksualista. Jest to bowiem cecha wrodzona. Poza tym nikt o zdrowych zmysłach nie utrudniałby sobie życia na własne życzenie, w szczególności nie w Polsce.
Za pojęciem "ideologii LGBT" kryje się dosyć straszna i głupia idea, że homoseksualizm jest czymś, do czego można kogoś przekonać, nakłonić, zdeprawować, że w homoseksualistę można kogoś zamienić. I odwrotnie - w wierze w "ideologię LGBT" kryje się też jeszcze bardziej złowieszczy pogląd, że homoseksualizm można cofnąć, naprawić, wyleczyć. Jest to pogląd niemający żadnych podstaw ani biologicznych, ani psychologicznych, ani socjologicznych. Wiara w to, że homoseksualizm jest cechą nabytą, ma tyle samo podstaw, co wiara w zbawienną moc żył wodnych, lewoskrętnej witaminy C, czy płaskoziemstwo. Jest de facto, foliarstwem - jednak o tyle groźnym, że w przeciwieństwie do wiary w zbawienne możliwości witaminy C, groźnym, bo skutkującym potworną krzywdą wielu ludzi - kontynuuje autor Ślepnąc od świateł.
Nie można nikogo zmienić w homoseksualistę. Ze skłonnościami homoseksualnymi człowiek się rodzi, i ma je do końca życia. Nikt za to nie rodzi się z lękiem, nietolerancją, uprzedzeniem. Te cechy się nabywa.
Za pojęciem "ideologii LGBT" kryje się też ciche zrównywanie homoseksualizmu z pedofilią. Ten znak równości nie ma też żadnych podstaw w biologii, psychologii ani psychiatrii. Pedofilia jest zarówno hetero - jak i homoseksualna. Jaka by nie była, jest potworną krzywdą wyrządzoną dziecku, zbrodnią, która powinna być ścigana z całą surowością prawa.
Pisarz podkreślił również, jak niebezpieczna może okazać się deklaracja "zakazu promocji ideologii LGBT" i co tak naprawdę kryje się pod jej płaszczem.
Grając na najbardziej atawistycznym strachu, czyli lęku o własne dzieci, w nieludzko cyniczny sposób urzędujący prezydent zapowiada cenzurę - bo "zakaz promocji ideologii LGBT w instytucjach publicznych" będzie de facto cenzurą. Z wątków homoseksualnych będą cenzurowane wystawy, filmy, przedstawienia teatralne. Ale to też nie tylko cenzura - to zezwolenie na represje, dręczenie, mobbing, przemoc w białych rękawiczkach, cierpienie, to powtórka z akcji "Hiacynt" - informacja o czyimś homoseksualizmie stanie się narzędziem, który będzie można wykorzystać przeciwko każdemu pracownikowi instytucji publicznej. Jestem daleki od spanikowanych fantazji. Granie "walką z ideologią LGBT" to cyniczna walka z ludźmi, obywatelami Polski, potworne poszerzanie podziałów.
Gej, lesbijka, transseksualista to Polak, wyborca, sąsiad, przyjaciel, brat, siostra, córka, syn, kolega, koleżanka, przemiła pani spod piątki, chamski szef i ten ku*as pie*dolony, który zawsze zabiera nam miejsce parkingowe. To ludzie, jeden z drugim. Ludzie. LGBT to nie ideologia. Ale walka z ideologią LGBT to ideologia nienawiści - zakończył swój wywód Jakub Żulczyk.
Na oburzającą deklarację Andrzeja Dudy zareagował również rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, który przypomniał, że wcale nie tak dawno temu obecny prezydent był przychylny podpisaniu projektu związków partnerskich, który obejmowałby wszystkie osoby żyjące w związkach nieformalnych w tym również osoby homoseksualne. Najwyraźniej jednak szlachetne pryncypia idą w zapomnienie, gdy walczy się o głosy fanów Konfederacji.
Zgadzacie się z opinią Żulczyka?