Książę William i Kate Middleton od kilku dni przebywają na zagranicznym tournee, w które wyruszyli z okazji platynowego jubileuszu królowej Elżbiety II. Wyprawa małżonków za ocean jest wyjątkowo uważnie obserwowana przez światowe media i w dużej mierze jest to zasługa kontrowersji, jakie przyjazd royalsów wzbudził wśród obywateli państw Morza Karaibskiego. W Belize William i Kate musieli zmierzyć się z protestami mieszkańców wsi Indian Creek, gdy zaś po kilku dniach zawitali na Jamajkę, również nie mogli liczyć na ciepłe powitanie. Członkowie tamtejszej organizacji Advocates Network America w liście otwartym zażądali bowiem oficjalnych przeprosin i reparacji za kolonializm.
Szerokim echem w mediach odbiła się również sytuacja, do której doszło podczas oficjalnego powitania pary na lotnisku w Kingston. Kate Middleton miała zostać publicznie zlekceważona przez polityk Lisę Hannę - reprezentantkę jamajskiej Narodowej Partii Ludowej, która otwarcie opowiada się za usunięciem Elżbiety II ze stanowiska głowy państwa oraz wypłaceniem przez Wielką Brytanię reparacji. Na nagraniu, które błyskawicznie stało się viralem, mogliśmy zobaczyć, jak uśmiechnięta księżna zwraca się do polityk, na co ta... ostentacyjnie odwraca głowę w drugą stronę.
Jamajska polityk zdążyła już zareagować na medialne zamieszanie, jakie wywołało wspomniane wideo. Hanna postanowiła przedstawić swoje stanowisko za pośrednictwem specjalnego felietonu przesłanego do "The Guardian". W opublikowanym przez brytyjski dziennik piśmie polityk zapewniła, że nagranie przedstawiające jej nieszczególnie taktowne zachowanie względem Kate zostało wyrwane z kontekstu i w rzeczywistości darzy księżną szacunkiem.
Zobacz również: Kate Middleton w koronkowej kreacji od Alexandra McQueena zadaje szyku na paradzie wojskowej (ZDJĘCIA)
Moje rzekome zlekceważenie księżnej Cambridge wywołało spore zamieszanie, z powodu dwusekundowego, zmanipulowanego nagrania, wyjętego z kontekstu. Żywię do Kate jako osoby jedynie szacunek i traktowałam ją z tym szacunkiem i serdecznością, o czym świadczy wiele innych fotografii i nagrań naszych interakcji - napisała Lisa Hanna.
Jamajska polityk zapewniła, że nie pozostaje w konflikcie z księżną, obywatelami Zjednoczonego Królestwa czy rządem. W swoim felietonie podkreśliła jednak, iż nie można zapominać o ogromie zła wyrządzonego przez niewolnictwo oraz korzyściach, jakie niegdyś czerpali z niego również royalsi.
Zła niewolnictwa nie mogą zostać zapomniane. Nie można także zapomnieć o bogactwach, które niektórzy dzięki niemu zyskali - wliczając w to bogactwa zdobyte przez instytucję monarchii - podkreśliła.
Zdaniem Hanny William i Kate mają niepowtarzalną okazję, by określić swoje stanowisko w tej kwestii. Kobieta w liście przesłanym "The Guardian" wyraziła nadzieję, iż wizyta pary na Jamajce otworzy ich umysły oraz pomoże monarchii w "budowaniu bardziej sprawiedliwego i globalnego społeczeństwa". Polityk wypomniała księciu Williamowi oraz księciu Karolowi, że choć oficjalnie potępiają niewolnictwo, nie podejmują żadnych konkretnych działań. Jak wspomniała, liczy więc na to, że podróż Cambridge'ów otworzy drzwi w kwestii "reparacji i sprawiedliwości"
Szanujemy księcia Williama i Kate. Szanujemy Brytyjczyków, szanujemy naszych przywódców. Gdy odwiedzacie Jamajkę, jesteśmy dla was mili. Jesteśmy serdeczni. Dajemy wam wakacje waszego życia. Śmiejemy się z wami i płaczemy. Prosimy jedynie o wzajemność przez traktowanie poważnie naszego rzecznictwa i byśmy wspólnie mogli naprawić historyczne błędy i zresetować polityczny, ekonomiczny i społeczny system dla przyszłym pokoleń - napisała jamajska polityk.
Myślicie, że cała sytuacja faktycznie została wyjęta z kontekstu?