Joanna Jabłczyńska zszokowała media i fanów, gdy podczas konferencji ramówkowej TVN w Sopocie oficjalnie wyznała, że nie pojawi się w nowej ekranizacji powieści Katarzyny Grocholi. Po 20 latach od premiery kultowej komedii "Nigdy w życiu!" produkcja wraca na ekrany - choć, jak zastrzega pisarka, nie będzie to bezpośrednia kontynuacja, a adaptacja jej szóstej książki.
WIDEOJoanna Jabłczyńska komentuje brak angażu do kontynuacji "Nigdy w życiu". "Do ostatniego momentu nie mogłam w to uwierzyć""
W filmie ponownie zobaczymy Danutę Stenkę oraz Artura Żmijewskiego. W produkcji miał wystąpić także Jan Frycz, który niestety niespodziewanie zmarł po walce z chorobą i nie doczekał zdjęć. Jabłczyńska nie kryła, że decyzja producentów bardzo ją ubodła, wychodziła bowiem z założenia, że skoro dawna obsada wraca, to dla odtwórczyni roli Tosi również powinno znaleźć się miejsce.
Producentka filmu "Nigdy w życiu!" twierdzi, że do roli Tosi był casting
Słowa Joanny Jabłczyńskiej wywołały konsternację wśród twórców filmu. Jak ustalił Pudelek, produkcja oraz osoby pracujące na planie były mocno zaskoczone narracją aktorki, która publicznie zapewniała, że do samego końca wierzyła w swój udział i nie wiedziała o braku angażu.
Z naszych informacji wynika, że rola dorosłej już Tosi została wyłoniona w drodze oficjalnego castingu, w którym brało udział sześć aktorek - w tym sama Jabłczyńska. Próby odbyły się 10 czerwca, a o wyborze innej kandydatki gwiazda została poinformowana 17 czerwca. W rozmowie z Pudelkiem doniesienia te oficjalnie potwierdziła producentka filmu Anna Wichłacz.
Na casting do tej roli, który odbył się 10 czerwca, było zaproszonych sześć aktorek. To był wybór sześciu najlepszych do tej roli według nas, według reżysera i produkcji. Pani Jabłczyńska też była na tym castingu. Została wybrana inna aktorka. 17 czerwca pani Jabłczyńska została poinformowana, że no ten wyścig przegrała. Casting to casting - był identyczny dla wszystkich aktorów. Miały przygotować jakąś tam scenę z partnerem i zagrać. No to jest normalne przecież
Jak udało nam się dowiedzieć, w postać Tosi wcieli się finalnie Agnieszka Żulewska, znana m.in. z hitowego serialu "Wielka woda".
Joanna Jabłczyńska odpowiada na rewelacje produkcji. "Nie wiedziałam, że to jest casting"
Po oświadczeniu ze strony produkcji skontaktowaliśmy się z Joanną Jabłczyńską, by odniosła się do kwestii rzekomego udziału w przesłuchaniach. Aktorka przedstawia jednak zupełnie inną wersję wydarzeń i podkreśla, że nikt nie poinformował jej o tym, iż bierze udział w oficjalnym konkursie o rolę.
Zostało mi to inaczej przestawione. To miało być bardziej spotkanie z reżyserem i poznanie partnera do filmu. Były rozmowy na temat moich zajętości, a potem dostałam odpowiedź, jaką dostałam. Dostałam już scenariusz na maila. Miałam powiedziane, ile będzie dni zdjęciowych i w jakich terminach. Reżyser na tym spotkaniu wypowiadał się o mnie w samych superlatywach. Nie dostałam zaproszenia na casting, tylko na spotkanie z reżyserem. Nie wiedziałam, że to casting. W dniu kiedy tam byłam, nie było innych aktorek. Był tylko inny aktor i miałam do odegrania sceny tylko z tym aktorem. Do końca jak tam byłam, to nie wiedziałam, że to jest casting